pierwsza szuflada
RSS
poniedziałek, 04 stycznia 2010

http://www.finansekobiet.org.pl/docs/71

17:41, normalniejsza
Link Dodaj komentarz »
środa, 28 października 2009
(...)

 

Dziś też nic nie napiszę.

 

 

 

11:27, normalniejsza
Link Komentarze (19) »
środa, 09 września 2009
Romantyzm wczesnojesienny...

 

Przeziebilam sie przez te wahania temperatury. Teraz moje sweterki to chadzaja ze mna parami, a kieszenie wypelniam romantyczna biela chusteczek higienicznych. Przed chwila wrocilam do domu. Otworzylam okna i wpuscilam troche slonca do srodka. Musze przemyslec pare zagadnien, zadzwonic do magistratu, zamowic ksiazki i foldery... i chyba pojde na spacer. W koncu to ostatnie podrygi lata.

Brudnopis. 09 wrzesien 2009.

 

 

11:19, normalniejsza
Link Komentarze (15) »
niedziela, 30 sierpnia 2009
Koniec sierpnia...

 

Siedze nad notatkami. Iles tam zapisanych przeze mnie stron zeszytow. Spostrzezen, uwag, dobrych rad. Dziwne jak szybko uplynal ten sierpien. W ciaglym ruchu i w ciaglych rozjazdach. Grunt, ze biuro gotowe. Skonczylismy meblowac antresole, a wczoraj biedni informatycy podlaczali te cholerna drukarke bezprzewodowa. Zeszlo im cztery i pol godziny. A mialo byc prosto i latwo. Takie male 10 minut. Smiali sie, ze dluzszego serwisu ich firma jeszcze nie notowala.

Mysle. Pojutrze start.

 

 

18:29, normalniejsza
Link Komentarze (9) »
wtorek, 25 sierpnia 2009
Kartografia...

 

Noce sa chlodniejsze. Liscie rosnacego przed domem kasztanowca zolkna i opadaja. Przechadzam sie ulicami miasta, przygladam sie budynkom, drzewom, swiatlu wieczornych lamp... a potem wpadam w wir zajec, odsuwam obrazy i wspomnienia, zapominam. Powoli nadchodzi jesien.

Tu. Tam. Wtedy. Dzisiaj. Mala kartografia pojedynczego zycia. Z czego rezygnuje nie idac tedy czy tamtedy? Kiedy i jak? Czy wystarczy mi czasu?

Na pewne pytania nie ma gotowych odpowiedzi. Czasem odpowiedz czeka na odpowiednio postawione pytanie.

Brudnopis. 24 sierpien 2009.

 

 

 

17:24, normalniejsza
Link Komentarze (5) »
sobota, 15 sierpnia 2009
(...)

 

W moim terminarzu brakuje wolnych rubryk. Trzy miesiace temu zalozylam plan, ktory mnie samej wydawal sie mocno przeciazony. L. motywuje i wspiera, jak nie kijem to marchewka. I o dziwo, nie ma opoznien, luk, apokaliptycznych katastrof. Przed nami kolejne trzy miesiace na tej szalonej biezni chomika. Wlasnie obmyslam co jeszcze moglabym zmiescic w nastepnym kwartale.

Dzis bylismy w "Dezerterze" na Brackiej na malym jubileuszu. Ciekawe miejsce utrzymane w stylu gospody czasow Franciszka Jozefa. Po obiedzie przespacerowalismy sie na zamek i nad Wisle. Mala, konieczna chwila oddechu.

W weekend przedyskutujemy zalozenia na nastepny kwartal.

Bez nazwy. 14 sierpien 2009.

 

 

 

00:04, normalniejsza
Link Dodaj komentarz »
niedziela, 02 sierpnia 2009
W oku cyklonu...

 

I po remoncie. Chwile zajmie by doprowadzic to do idealnego porzadku, ale najwazniejsze, ze juz po. Slonce wyszlo i przez okno kuchni widze jak poranne swiatlo buszuje w zielonych lisciach drzew. Przy okazji podziwiam sobie swoj nowy, zachwaszczony ogrod. Obok, w pracowni mam widok na krzaki malin. Z salonu calosciowo na winorosl i roze. Oddycham spokojem tego miejsca.

Jutro terminarz nachalnie o sobie przypomni.

Bez nazwy. 02 sierpien 2009.

 

 

07:29, normalniejsza
Link Komentarze (5) »
niedziela, 26 lipca 2009
Anny...

 

Zapomnialam, ze dzis jest dwudziesty szosty. Przypomnialy mi o tym sasiadki pukajac o dziewiatej rano i wreczajac imieninowe roze. Zaskoczyly mnie tym kompletnie, bo w koncu wcale sie nie znamy. Nawet nie mialam jak ich zaprosic, bo mieszkanie w remontowym proszku. A teraz patrze na ten bukiet w wazonie i sie usmiecham.

Lubie roze.

Notatki. 26 lipiec 2009.

 

 

15:44, normalniejsza
Link Komentarze (4) »
sobota, 25 lipca 2009
W przerwie...

 

Ladowanie bylo miekkie. Chlopaki od przeprowadzki probowali mnie nabrac na numer z "sierotka Marysia". Ladnie ich ochrzanilam, a potem jeszcze ochrzanilam im szefa przez telefon. Umowa to umowa. I mieli niefart, bo ta byla sporzadzona na pismie. W sumie poczynania owych nieszczesnikow dostarczyly mi swietnej rozrywki na samym starcie w nowym miejscu.

L. przylecial. Na lotnisku okazalo sie, ze jego bagaz jeszcze podrozuje i z innymi bagazami pasazerow Lufthansy zwiedza Niemcy. Pracownik lotniska dowiozl walizke po dwudziestej trzeciej. A wpol-spiacy L. ucieszyl sie widzac swoje czyste skarpetki. Dostalam dziwna bransoletke i nowego laptopa ze slicznymi arabskimi szlaczkami na klawiszach. Od dzis ma podlaczony internet. Bezprzewodowy. Ladna maszyna. Zarobi na siebie.

Po krotkiej adaptacji postanowilismy wynajac ekipe remontowa. Zamowilismy czterech fachowcow do obejrzenia mieszkania. Dwoch odpadlo w przedbiegach. Nie dotkneli scian i tylko ograniczyli sie do wymienienia ceny. Podobal mi sie "Dziadek". Mial blisko, znal sie na rzeczy, ale... zazyczyl sobie za malo, raczac nas fantastyka o trwalosci starych tynkow i gwarantowal dezorganizacje zycia na najwyzszym poziomie. Wygral facet z "brygada RR". Konkrenie i drogo. Juz trzy dni fruwaja mi"po tych pokojach uwijajac sie jak w ukropie. Zeskrobali, wyszpachlowali, katowniki nalozyli, polozyli trzecia warstwe tynku... dobry, wzorowy remont.

Jutro fajrant. Niedziela. Pojde smoka nakarmic.

Notatki. 25 lipiec 2009.

 

 

23:29, normalniejsza
Link Komentarze (5) »
poniedziałek, 13 lipca 2009
Trzynastego...

 

Dzisiaj  jest trzynastego. Według mnie najbardziej niedorobiony dzień miesiąca.

Poranek. W ambulatorium długa kolejka.

Sklep. Baba na kasie klnie na mnie pod nosem. Wcale jej się nie dziwię. Pierwszy klient wyjeżdża z "pięć dych i zero drobnych".

Bank. "Yh-oh... ile?". Dwie miłe dziewczyny zapewniły mnie, że jutro będą miały tyle w placówce.

Dworzec. W międzyczasie kupowania biletu pani w okienku chciała pójść na swoją przerwę. "Czy nie może już Pani tego powrotnego kupić w Kędzierzynie?". Chyba warknęłam wystarczająco głośno by rozwiać jej złudzenia. Dopiero dojeżdżając do stacji zauważyłam, że wydała mi bilet na złą klasę pociągu. Dobrze, że konduktor udał, że nie widzi. 

Urząd. Sprawy szybko nie załatwiłam. Panie miłe, ale ich tam było za mało dzisiaj. 

Spóźnienia pociągów. Jeden 40 minut. I nie zdążyłam na przesiadkę. Więc na następny musiałam poczekać godzinę. I ten też się spóźnił. Kwadrans.

Ambulatorium sequel. O szesnastej zamykają. Nie zdążyłam odebrać wyników badań. Lekarz poczeka, apteka poczeka. Jakimś cudem muszę to wprasować w jutrzejszy grafik.

A gdy chciałam już tę całą nagromadzoną złość przewietrzyć robiąc na miotle rundkę dookoła dzielnicy to co się wydarzyło?

Zaczęło rzęsiście padać.

Przy ostatnich sztukach czekoladowych krówek próbuję przewidzieć co dzisiaj mnie jeszcze czeka.

Ale...

Piątki trzynastego są gorsze. Z autopsji.

Notatki. 13 lipiec 2009.

 

 

17:49, normalniejsza
Link Komentarze (10) »
sobota, 11 lipca 2009
O prawach fizyki...

 

... im więcej książek pakuję tym pozostaje ich na półkach jeszcze więcej do zapakowania. Paradoks tego małego pokoju polega na tym, że chyba za szafką jest czarna dziura, bo pojęcia nie mam jak to wszystko mogło się tu pomieścić. Znalazłam dwie zawieruszone książki z biblioteki. Trzeba będzie oddać w poniedziałek. I nic nie przynieść. Zwłaszcza owo "nic nie przynieść" powinnam sobie dobrze zapamiętać. Ale jak siebie znam to jak zobaczę półki to pewnie z szoku zapomnę.

Notatki. 11 lipiec 2009.

 

 

23:49, normalniejsza
Link Komentarze (4) »
czwartek, 09 lipca 2009
Środa z książką i filmem...

 

Postanowiłyśmy z koleżanką skorzystać z oferty "środy z Orange" i obejrzeć jakiś nowy film za połowę normalnej ceny. Padło na "Coco Chanel" z Audrey Tatou. Z moich subiektywnych spostrzeżeń... ścieżka dźwiękowa nie podkreśliła obrazu, a całkiem dobrzy aktorzy mieli mało do zagrania. Dziwnie oglądało się film, który nie potrafił zaskoczyć. W sumie cukierkowe to jakieś wyszło.

Mój nowy łup to "Panowie z dzielnicy" Gonçalo M. Tavares'a. Po dokonaniu zakupu przemiły pan z księgarni równie przemiłym głosem poinformował mnie, że na ich stronach internetowych trwa duża wyprzedaż książek...

Właśnie wybiła północ. Idę im pobuszować w magazynie.

Notatki. 09 lipiec 2009.

 

 

00:07, normalniejsza
Link Komentarze (8) »
wtorek, 07 lipca 2009
Obejrzałam...

 

"Miłość i śmierć w Wenecji" Iain'a Softley'a z niezapomnianą Heleną Bonham Carter...  Prosta, nieprzegadana historia z nadaniem ciężaru gatunkowego każdej z postaci. Jako widz wciąż tam jestem, przyglądam się, analizuję. Piękny obraz, który nie umyka spod zamkniętych powiek.

Notatki. 07 lipiec 2009.

 

 

12:15, normalniejsza
Link Komentarze (18) »
poniedziałek, 06 lipca 2009
Na dworcu w Gliwicach...

 

- Czy ten pociąg do Przemyśla jedzie przez Wrocław?

Absurdalność tego pytania zachwiała mną na chwilę w pionie. Pytającą okazała się na oko, czterdziestoletnia kobieta. Nerwowo podbiegała od wyświetlacza do wyświetlacza.

- Nie. Wrocław jest w drugą stronę – odpowiedziałam i zamierzałam odejść.

- A ten pociąg do Częstochowy dojedzie do Wrocławia?

Zamachałam rzęsami z niedowierzania. Brak naleciałości i obcego akcentu. Brak bagażu. Brak obrączki. Wciągnęłam powietrze i ostrożnie zapytałam:

- Gdzie chce Pani dojechać?

- Do Wrocławia – padła nerwowa odpowiedź. Kobieta coraz bardziej mi przypominała spanikowanego, tłukącego się ptaka.

- Do Wrocławia jadą pociągi na Poznań, Gorzów, Szczecin...

- A ten do Przemyśla?

- Nie. Ten pociąg jedzie w drugą stronę - powtórzyłam. Patrząc na kobietę zrozumiałam, że nie wie o czym mówię.

Urwałam i podeszłam do żółtego rozkładu jazdy co to ma zwyczaj wisieć w rozbitej gablocie. Taki drobiazg co robi za estetyczny standard naszych dworców.

- Najbliższy pociąg do Wrocławia odjeżdża o godzinie 15.07 z peronu trzeciego. We Wrocławiu będzie Pani wpół do szóstej.

Odetchnęła i popatrzyła na mnie mniej błędnym wzrokiem.

- Muszę kupić bilet – wyszeptała do siebie.

Niektórzy rodzą się z biletem w zębach, inni zaczynają swoje własne podróże dużo, dużo później.

Bez nazwy. 05 lipiec 2009.

 

 

12:56, normalniejsza
Link Komentarze (11) »
piątek, 03 lipca 2009
Oczekiwanie...

 

Grzmi, pomrukuje, wywija błyskawicami... daleko na horyzoncie. Burze omijają miasto, przemykają chyłkiem i zrzucają hektolitry wody gdzieś tam, dalej. A tutaj duszno. Powietrze nieoczyszczone przez deszcz jest lepkie i ciężko nim oddychać. Dziś znowu w telewizji obiecują, że będzie padać.

W tym tygodniu robię zakupy. W obuwniczym kobieta niemal zawału nie dostała jak sobie zażyczyłam na początek przymiarkę dziesięciu par butów. Biedna, skąd mogła wiedzieć? Standardowo kupiłam cztery pary. Brązowych szpilek jak nie ma, tak nie ma. Wczoraj wzięłam pierwszą parę na crash test. Wynik zadowalający.

Przerzucam garderobę. Jestem niesementynentalna raz na pół roku i rozstałam się z kilkoma kilogramami ubrań. Schudłam. Waga, mój nudny, nieustający problem. Muszę iść na badania krwi, bo znowu coś nie gra.

Po raz kolejny nadszarpnęłam budżet książkowy:

Ismail Kadare "Następca". Świetnie się zaczyna. W przypisach znalazłam następującą ciekawostkę: 

W 1967 r. oficjalnie proklamowano Albanię "pierwszym ateistycznym państwem na świecie", a art. 37 Konstytucji z 1976 r. stwierdzał, że "państwo nie uznaje żadnej religii, popiera i rozwija propagandę ateistyczną w celu umocnienia u obywateli światopoglądu naukowo-materialistycznego".

Przynajmniej sobie nie łgali. Kilka tygodni temu czytałam w gazecie, że Albania wyprzedziła Polskę pod względem ilości nowych dróg. Wczoraj, że wyprzedził nas Gabon w jakimś innym rankingu. Coraz mniej krajów względem których można by się pocieszyć.

Mohammed Mrabet "Miłość za kilka włosów". Druga książka z pakietu: kup trzy zapłacisz mniej. Poślę Siostrze. Wpakowała się w proces cywilny z byłym pracodawcą. Jeszcze jest w szoku. A ja źle się czuję, że nie mogę jej realnie pomóc, a tylko potrzymać za rękę.

Yukio Mishima "Zimny płomień". Trzecia pozycja promocji. Uwielbiam tego pisarza. Sposób w jaki żył i w co wierzył przekładał się na jego sposób pisania. Spektakularność jego śmierci po dziś wzbudza kontrowersje.

Bohumil Hrabal "Balony mogą wzlecieć". Kolejny mój ulubieniec. O Hrabalu się rozpisywać? Bez sensu. Każdy i tak wie na czym polega jego fenomen.

Cristina Sanchez-Andrade "Coco". Tak zwany tytuł na fali. Małe oderwanie od klasyki.

(...)

Dziś domówiłam dodatkowe pudła. Do przeprowadzki zostało dziesięć dni.

Notatki. Gliwice, 03 lipiec 2009.

 

 

08:32, normalniejsza
Link Komentarze (9) »
 
1 , 2 , 3 , 4 , 5 ... 14
następne
Archiwum
Marzec 2008
Kwiecień 2008
Maj 2008
Czerwiec 2008
Lipiec 2008
Sierpień 2008
Wrzesień 2008
Październik 2008
Listopad 2008
Grudzień 2008
Styczeń 2009
Luty 2009
Marzec 2009
Kwiecień 2009
Maj 2009
Czerwiec 2009
Lipiec 2009
Sierpień 2009
Wrzesień 2009
Październik 2009
Styczeń 2010
Ostatnie notki
  • (...)
  • Romantyzm wczesnojesienny...
  • Koniec sierpnia...
  • Kartografia...
  • (...)
  • W oku cyklonu...
  • Anny...
  • W przerwie...
  • Trzynastego...
Zakładki:
1. CIEKAWI LUDZIE
Błękitny Zamek
Ciemna-strona-wenus
Druga skora...
Drugi raz od zera
Ershe
Homerycznie...
Kiljan Halldórsson
Kobieta o pięknych palcach...
Lignokaina
Marudnik...
Melancholia w pikselach...
Nakrętki...
Pocałunek wiatru...
Poezja słów...
Rysunek szkłem...
Samo życie
Ślepiec patrzący z dystansem
Taka jestem
Też sabat...
Uśmiechnięta wariatka...
Z uśmiechem...
Z życia inspektora
Zastawione skrzydła...
2. KSIĄŻKI
Dolny i górny...
Dżungla regałów...
Impresyjny...
Kontynentalny...
Miasto książek
Miejski...
3. HOBBY
Frugal
Cukiernicze kreacje charlotte
I like design
Kolorowy przerywnik...
Lubię myszy...
Łopatologiczny...
Moje klimaty
Moje pieniądze - finanse osobiste ...
Moje wypieki
Niebieskie guziki...
Poważniejszy...
Przerwa na lunch...
Ratujmy drzewa
Własna firma krok po kroku
Wykaligrafowany...
4. MOJE ZDJĘCIA
Oman
5. MOJE WIERSZE
Wiersze
6. ESTETYKA
Dmochowski
Gardulski
7.FOTO-GALERIE
Krogulec na łowach...
Leksykon miast...
Litera i obraz...
Półcień...
8. CZYTELNIA 2009
"Aforystyka dwudziestolecia [1918-1939]"
"Aforyzmy" - Friedrich Nietzche
"Antologia poezji słowackiej" - Józef Waczków
"Bohumil Hrabal" - Monika Zgustowa
"Ciotka Julia i skryba" - Mario Vargas Llosa
"Diabeł ubiera się u Prady" - Lauren Weisberger
"Droga na Wschód i inne wiersze" - Antoni Słonimski
"Dzikie wino" - Konstanty Ildefons Gałczyński
"Kopiec Kościuszki w Krakowie" - Michał Rożek
"Kwiaty ojczystej ziemi" - Ludmiła Marjańska
"Majowie życie, legendy, sztuka" - Timothy Laughton
"Następca" Ismail Kadare
"Niepokonany" - Ernest Hemingway
"Pieśni profana" - Marcin Świetlicki
"Poeci i morze - antologia poezji o morzu"
"Poezje" - Konstatnty Ildefons Gałczyński
"Poezje wybrane" - Elizabeth Browning
"Polskie wiersze obozowe i więzienne 1939-1945" - Konrad Strzelewicz
"Sedno rzeczy" - Natsume Soseki
"Siedmiu przeciw Tebom" - Aleksander Krawczuk
"Szept gorącego" - Jerzy Adam Sokołowski (wiersze)
"The Bottle Imp" - R.L. Stevenson
"Wiersze" - Antoni Słonimski
"Wiersze grupy poetyckiej Monada"
"Wiersze o fryzjerach" - Darek Foks
"Wiersze warszawskie" - Władysław Broniewski
"Zbyt głośna samotność" - Bohumil Hrabal
Aktualny PageRank strony pierwszaszuflada.blox.pl dostarcza: Google-Pagerank.pl - Pozycjonowanie + SEO
Pisz swój dziennik w Internecie
Pisz blog
Dodaj blog do ulubionych
Blox.pl
poprzedni blog załóż bloga następny blog